Moje wyzwania

U w i e l b i a m   wyzwania i należę do osób, które się nigdy nie poddają.
Ciągle wyżej podnoszę sobie poprzeczkę i zmagam się ze swoimi lękami.
Teraz kiedy jestem już po 40-stce i dziecko odchowane mogę pomyśleć o sobie. Tak o sobie 🙂
Nieustanna troska o najbliższych przez wiele lat sprawiła, że przestałam się do siebie uśmiechać w lustrze. Pewnie ciężko będzie Wam w to uwierzyć bo non stop robię selfie lub zdjęcia do stylizacji i na większości z nich jestem uśmiechnięta. No tak uśmiecham się ale do Was. Zapomniałam uśmiechać się do siebie, tak po prostu uśmiechać z pełną akceptacją siebie takiej jaka jestem.
Uśmiechać i akceptować swoje wady, cieszyć się z zalet.
Teraz kiedy już od roku prowadzę swoją firmę postanowiłam pomyśleć o sobie. Wreszcie, tak po prostu być EGOISTKĄ.
Mam swoje dwa małe marzenia i chcę się z Wami nimi podzielić. Dwa pragnienia….. być może dziwne są te pragnienia ale ja takie mam  😆 

Nie chcę domu, super samochodu mnóstwa pieniędzy tylko ….. nauczyć się pływać i nauczyć się bardzo dobrze j. angielskiego.
Nie są to wielkie marzenia ale wymagające nakładu czasu i zwykłej…chęci.
Są to marzenia, które ciągle są dla mnie nie do osiągnięcia ale pomału przybliżam się do ich realizacji.
Będę się z Wami dzielić moimi postępami i trudnościami. Być może macie podobne marzenia i pomogę Wam podjąć ten pierwszy krok  😉 

UDOSTĘPNIJ SKOMENTUJ

NAUKA J.ANGIELSKIEGO hm….
Moje początki i jak jest obecnie….
Angielskiego w szkole nigdy nie miałam. W Podstawówce przodowałam w rosyjskim. W Zawodówce we francuskim, w Technikum i na Studiach w niemieckim. Uczyłam się bardzo szybko i miałam bardzo dobre oceny. Potem nauka tych języków poszła w zapomnienie i postanowiłam uczyć się j. angielskiego…..
Postanowienie to podjęłam kiedy wyjechaliśmy do Turcji i płonęłam ze wstydu bo nie wiedziałam jak zapytać : Ile kosztuje ? Teraz wiem, że bez problemu mogłam zapytać po rosyjsku ale ta sytuacja sprawiła, że poprzysięgłam sobie, że już nigdy nie postawię się w tak mało komfortowej sytuacji.
Przez rok sumiennie uczęszczałam do szkoły stacjonarnej gdzie pokonałam barierę mówienia. Realizacja materiału była tak szybka, że na końcu zapomniałam już o podstawach. Ten rok uważam za stracony niestety, nie polecam tego rodzaju nauki. Potem zajęcia indywidualne w domu, które kontynuują mój mąż i córka ale ja już nie mam na nie czasu. Może kiedyś do nich wrócę bo nasza nauczycielka jest rewelacyjna ale teraz muszę próbować sama, wtedy kiedy mam czas. Czasami w samochodzie uczyłam się z „Blondynki na językach” Beaty Pawlikowskiej ale tam są tylko zwroty. Uczy się fajnie ale teraz kiedy wiem, jak bardzo rozprasza nauka podczas jazdy samochodem zrezygnowałam z robienia wszelkich innych rzeczy podczas jazdy.

Zastanawiałam się długo jak wreszcie się zmobilizować i uczyć się samej ale móc korzystać z pomocy lektora i nagle olśniło mnie  💡  ESKK ma przecież kurs taki jakiego potrzebuję.
Nie ociągając się długo zamówiłam od razu cały komplet bo jest dużo taniej:
http://eskk.pl/kurs-angielski-poczatkujacy-nowosc

i zabieram się do nauki.We własnym tempie, wtedy kiedy mogę i zawsze mam pomoc nauczyciela.

Kurs zawiera podręczniki, kurs online, audiobooki i inne multimedia, więc nie mogę mieć wymówek, że czegoś mi jeszcze brakuje.
Tak wygląda w całości:

To kto startuje ze mną? 😉

projekt i realizacja amill.pl